poniedziałek, 14 stycznia 2008

...


"W słowach tylko chęć widzim, w działaniu potęgę,

Trudniej dzień dobrze przeżyć, niż napisać księgę"

A. Mickiewicz



niedziela, 6 stycznia 2008

Metody filozofowania do XX wieku...

Co by ułatwić sobie przyswojenie tekstu Stanisława Kamińskiego dotyczącego metod filozofowania na przestrzeni wieków, napiszę pościk krótki, bedący
streszczeniem owego tekstu, odrazu zaznaczam, żeby mnie potem nikt o plagiat nie posądził. Może
ktoś bedzie zainteresowany, jeśli nie, trudno, dla mnie osobiście rozprawa pana Kamińskiego jest
niezwykle chaotyczną, a metody niezbyt wyraźnie uwidocznione...

Na początku więc tekstu autor zaznacza, iż filozofowanie, by było owocne, wiązać powinno ze sobą wszystkie wcześniejsze koncepcje filozoficzne, a to z jednej prostej przyczyny, mianowicie, by
filozofowanie nasze było wolne od błędów już wcześniej popełnionych i by wykorzystywało w pełni
pozytywne doświadczenia i spostrzeżenia poczynione przez największych w dziejach filozofów. Tak więc niezbędne jest uprawianie historii filozofii, to już wiemy, i z tezą tą jak najbardziej się zgadzamy ( jeśli się jeszcze nie zgodziliśmy,
przeczytajmy powyższe zdanie raz jeszcze, aż do skutku), możemy więc przejść do zarysowanego
przez Kamińskiego szkicu metod, wykorzystywanych kolejno przez poszczególne grupy filozoficzne, na przestrzeni wieków. Chronologicznie, zaczniemy bez zaskoczenia od samego począteczku. I tak pierwszy filozofem nazwał się Pitagoras, wychądząc z założenia, że na świecie
mędrców nie ma, bowiem według Platona mądrość przysługuje jedynie Bogu, tak więc człowiek,
zgłębiający wiedzę, jest miłośnikiem madrości. Dobrze więc, wiemy ,że kraje śródziemnomorskie,
będące kolebką filozofii, przemieżali wzdłuż i wszesz różnego pokroju miłujący mądrość, oni to
zajmowali się tzw. filozofią przyrody i poszukiwali odpowiedzi na pytanie o arche, czyli początek
świata. Jakież były ich propozycje pominiemy, zajmujemy się tu bowiem metodami jakimi do
przeróżnych wniosków usiłowali dojść. W owym czasie, pisze autor, "filozofia była wiedzą
madrościową o charakterze empiryczno- spekulatywnym" tak więc, " na podstawie potocznej obserewacji
w drodze racjonalnego namysłu, stosując abstrakcję, zwaną także indukcją jońską, która polegała
na przechodzeniu myślowym od konkretnych treści do ogólnego zakresu wskazywano pryncypium
genetyczne kosmosu" Gwoli wyjaśnienia, wyróżniamy indukcję i dedukcję, indukcja prowadzi do
uogólniania wniosków, dedukcja z kolei działa w stronę odwrotną, prowadzi od ogółu do szczegółowych spostrzeżeń. Doprowadziło to do zainteresowania się samym poznaniem, pytajac ktoreż to źródła
poznania dają wiedzę najprawdziwszą i najbardziej wartościową, w zależności od odpowiedzi filozofowanie "stało się czysto spekulatywną analizą pojęć, nieopartą na doświadzczeniu, albo operacją poznawczą trzymającą się ściśle danej empirycznie rzeczywistości".
W tym samym czasie, filozofię swą propagował, Sokrates, zajmujący się poznaniem i moralnością, korzystał on z metody indukcyjnego definiowania, w której to "do określenia istotnej treści pojęcia ogólnego dochodzi się zaczynając od porównawczej charakterystyki przypadków pod to pojęcie podpadających oraz nie podpadających". Tak więc aby dojść do prawdy, należy najpierw, porównać stanowiska, no dobrze, ale co rozumiemy przez "przypadki niepodpadające" i jaki związek mają z pojęciem, skoro pod nie nie podpadają... no generalnie, stawiał on pytania,sprytnie manipulując tokiem myślenia rozmówcy, by ten sam skierował się na prawdziwe poglądy...
no raptem początek, niekompletna starożytność, ale późno, cdn. :)