środa, 21 maja 2008

Warunki wychowawcze bliźniąt w rodzinie wg. Staniaława Kawuli

Problem wychowania bliźniąt poruszony przez Stanisława Kawulę staje się tym bardziej interesujący, gdy uświadomimy sobie jak niezwykle niska jest częstotliwość występowania zjawiska ciąży bliźniaczej. Jak wskazują badania bliźnięta stanowią zaledwie 0,5% - 1,3% populacji ludzkich. Badania ekspertów dotyczące warunków w jakich wystąpienie ciąży bliźniaczej jest najbardziej prawdopodobne, przyniosły zaskakujące dane. Otóż okazało się, że bliźnięta częściej są rezultatem porodów matek starszych, takich, które już kiedyś rodziły, za to największą możliwością zajścia w taką ciążę wykazują się Afrykanki, gdzie bliźniaki przychodzą na świat raz na zaledwie 25 porodów. Biorąc pod uwagę, iż współczynnik narodzin w Afryce utrzymuje się już od dawna na niezmiennie wysokim poziomie, możemy sobie wyobrazić, jak wysokie jest to prawdopodobieństwo. Na dużo mniejszą szansę zajścia w ciążę bliźniaczą mają Europejki, gdzie ciąża taka występuje raz na 85 porodów, natomiast najmniejsze prawdopodobieństwo tego zjawiska odnotowuje się w Japonii, gdzie bliźniętami może poszczycić się raptem jedna na 250 matek.
Wśród bliźniaków wyróżniamy bliźnięta jedno i dwu-jajowe. W przypadku bliźniąt jedno-jajowych podobieństwo jest niemal stu procentowe, dzieci mają tę samą płeć, ten sam kolor włosów i oczu, te same rysy twarzy. Natomiast w drugim przypadku, występuje mniejsze lub większe podobieństwo, jest ono jednak o wiele mniejsze od podobieństwa bliźniąt jedno-jajowych. W obu jednak przypadkach poród bliźniąt następuje na ogół przedwcześnie. Jako wcześniaki, noworodki mają niedowagę i jedno z nich jest silniejsze od drugiego, co ma wpływ na jego szybszy rozwój.
Co do warunków wychowania bliźniąt, warto według autora zwrócić uwagę na początkowo mieszane uczucia rodziców wywołane pojawieniem się w rodzinie aż dwójki dzieci. Jest to bowiem nie tylko ogromne obciążenie finansowe, ale również i psychiczne z uwagi na fakt, iż dwójka dzieci jest bardziej wymagająca pod względem czasu i wysiłku, który należy włożyć w pielęgnację.
Jednak badania nad bliźniętami przeprowadzone w byłym Związku Radzieckim, w republice Federalnej Niemiec, w Stanach Zjednoczonych, w Anglii i w Austrii wykazały, ze nie występują znaczące rozbieżności w rezultatach wychowania bliźniąt. Na ogół bliźnięta jednojajowe mają podobny poziom inteligencji, co może wynikać z niezwykle silnej więzi między nimi we wczesnych latach rozwoju. Do tego bliźnięta rozwijają się szybciej niż ich rówieśnicy (co potwierdziły badania Newmana, Freedmana i Holzingera) i to zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym.
Autor podkreśla jak ważne jest zaakceptowanie i uwypuklanie cech indywidualnych u każdego z bliźniaków, podkreślanie ich odmienności. Podstawowym błędem rodziców bliźniąt jest usilne budowanie dzieciom wspólnej tożsamości, poprzez ubieranie ich w ten sam sposób i uwyraźnianie ich cech wspólnych. Jednak, każde z nich powinno mieć możliwość rozwijania swych zainteresowań i zdolności niezależnie od rodzeństwa, które przecież nie musi rozwijać się w tym samym kierunku. W związku z ogromnym przywiązaniem się bliźniąt do siebie, należy stwarzać im możliwie jak najbardziej odmienne warunki rozwoju, tak by w przyszłości zapobiec wrażeniu osamotnienia, kiedy nadejdzie czas na rozłąkę związaną z założeniem własnych rodzin, czy podjęciu pracy w różnych miejscowościach. Należy przyzwyczajać je do towarzystwa rówieśników, nie ograniczać tylko do ich własnego. Jest to pomocne w budowaniu więzi społecznych z innymi ludźmi, co może zostać zaburzone, kiedy rodzeństwo obraca się w swoim towarzystwie, towarzystwie sprawdzonym i przewidywalnym.
W przeprowadzonych badaniach szczególny nacisk położona na ustalenie stopnia różnicy zachowaniach społecznych, o ile takie występują, oraz stwierdzenie od czego te różnice mogą być zależne. Badania empiryczne przeprowadzone nad 142 parami bliźniąt w wieku 12-15 lat oraz nad 30 parami dorosłych wykazały związek miedzy wychowawczymi warunkami rozwoju bliźniąt a ich zachowaniem społecznym, oraz motywacją do nauki. Badania dowiodły występowania dużej bliskości uczuciowej matek z obojgiem bliźniąt, choć wśród rodzeństwa występuje przekonanie , że jedno z nich jest w większym stopniu akceptowane przez matkę i w stosunku do jednego zachowuje się bardziej rygorystycznie.
Poziom opieki według naukowców nie różni się znacznie od poziomu opieki w rodzinach w których brak jest bliźniaków. Rodzice wykazują się bardzo niską świadomością zakresie opieki nad bliźniętami, ale traktują je jednakowo. Wykazano, że lepsze osiągnięcia w dziedzinie nauki mają bliźnięta jednojajowe, choć i bliźnięta dwu-jajowe rozwijają się szybciej pod względem intelektualnym niż ich rówieśnicy. Poziom inteligencji jest ponadto w dużej mierze zależny od poziomu wykształcenia matki. We wczesnym wieku (punkt kulminacyjny przypada na wiek 7 lat) zarysowują się silne więzi emocjonalne miedzy bliźniakami, które słabną z wiekiem. Drogi bliźniąt rozchodzą się na ogół w wieku około 26 lat. Silniejszą więź emocjonalną wykazują bliźnięta jednojajowe, słabszą dwu-jajowe, gdzie najsilniejsze są więzi miedzy rodzeństwem tej samej płci, najpierw męskiej potem żeńskiej, dalej między rodzeństwem mieszanym. Siła więzi zależna jest od formy opieki, gdy bliźniętami zajmuje się matka wynosi ona około 90,5%; jeśli uczęszczają do przedszkola około 88,0%.

piątek, 16 maja 2008

Teoria rozwoju etapów miłości według B. Wojciszke



Zagadnienie miłości od niepamiętnych czasów frapuje ludzkość, a frapuje tym bardziej, im bardziej uświadamiamy sobie jej złożoność i skomplikowany charakter, a co za tym idzie jej niezrozumiałość. W związku z tym, że obecna jest w życiu każdego z nas, jej temat podejmowany jest tak często jak i chętnie przez pisarzy, poetów, artystów, psychologów, a nawet naukowców. Nie potrzeba żadnych kompetencji do rozważań nad zjawiskiem miłości, po krótkim zastanowieniu sami odkrywamy, że miłość ma wiele rodzajów, może być miłością do rodziców, do dziecka, do przyjaciela itp. Każda inna, każda inny wpływ wywiera na nasze życie, w zależności od tego jaki przybiera kształt i według jakiego schematu (jeśli w ogóle można mówić o jakimkolwiek schemacie w ujęciu miłości) się rozwija. W pracy tej jednak poruszony będzie temat konkretnego rodzaju miłości, mianowicie, miłości partnerskiej, bowiem taka właśnie miłość jest istotnym fundamentem związku, który w zależności od jej rozwoju zostaje zerwany bądź scementowany na ślubnym kobiercu. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku sprawa jest zawiła, to bowiem jak potoczą się losy dwojga partnerów jest naturalną konsekwencją ewolucji uczucia miłości jakim obdarzają się nawzajem.

Trudny temat miłości w związku partnerskim poruszył Bogdan Wojciszke, profesor psychologii, w książce pt. „Psychologia miłości”. Przemianę tego uczucia oparł na rozwoju trzech składników miłości, których rozróżnienie zaczerpnął od Roberta J. Sternberga. Według niego na miłość składa się intymność, namiętność oraz zaangażowanie. Dynamika owych części składowych jest dla każdego związku kwestią indywidualną, można jednak badając naturę miłości określić prawdopodobny schemat wzrostu i spadku poziomu intymności, namiętności i zaangażowania w kolejnych etapach trwania związku. I tak w zależności od aktualnego stopnia nasycenia związku wymienionymi elementami, wyróżnia Wojciszke dalej etapy rozwoju związku miłosnego, a są to kolejno: zakochanie, związek kompletny, związek przyjacielski, związek pusty.
Dlaczego te trzy składniki są tak bardzo ważne w utrzymaniu związku? Dlaczego od poziomu ich nasilenia zależy kształt relacji partnerskich i rozwój związku miłosnego? Poszukując odpowiedzi na te pytania przedstawmy pokrótce charakterystykę i naturę każdego z nich, następnie odnieśmy je do etapów rozwoju związku miłosnego wymienionych przez Wojciszke.

Pierwszym składnikiem niech będzie intymność. Jej poziom wyznacza stopień przywiązania i bliskości partnerów. „Badania Sternberga wykazują, że na tak pojmowaną intymność składają się: pragnienie dbania o dobro partnera, wzajemne zrozumienie, dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia, uważanie partnera za ważny element własnego życia”.[1] W rozwoju intymności istotną rolę odgrywają przede wszystkim pozytywne uczucia towarzyszące związkowi, jej poziom wzrasta powoli z czasem i możemy śmiało powiedzieć, że wynika w dużej mierze z umiejętności komunikowania się, a co za tym idzie wzajemnego zrozumienia. Im dłużej kogoś znamy, tym bliższe stają się dla nas jego problemy, i tym bardziej jesteśmy skłonni do zrozumienia i pomocy, a także do wyjawiania swoich intymnych sekretów i rozmów na trudne tematy. Poziom intymności jak już napisałam wzrasta powoli, dodam, że jeszcze wolniej opada. Opada, co jest spowodowane faktem, że z czasem odczuwamy mniejszą radość z wyjawiania intymnych tajemnic a co za tym idzie mniejszą ku temu potrzebę, powoli jednak, gdyż to partner ciągle pozostaje tą osoba, której możemy się zwierzyć w najgłębszej potrzebie.

Kolejną wymienioną przez Wojciszke częścią składową miłości jest namiętność. Towarzyszące jej emocje i ich nasilenie wyznaczają poziom namiętności. Jest ona wywoływana przez takie uczucia jak pożądanie, radość, podniecenie, ale też przez zazdrość, tęsknotę itp. Wszystkie jednak z wymienionych, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, wywołują bardzo silną chęć fizycznej bliskości z partnerem. Wzrost i spadek poziomu namiętności jest niezwykle dynamiczny. Jest to czynnik samonapędzający się, im częstsze kontakty z partnerem tym jeszcze większa potrzeba zwiększenia ich częstotliwości, tym większe uczucie osamotnienia, tęsknoty i braku pod jego nieobecność. Jednak namiętność z czasem przycicha, kiedy to do związku wkrada się rutyna, brak porywów serca, stagnacja. Wiąże się to z nagłym spadkiem poziomu namiętności.

Trzeci, ostatni składnik miłości to zaangażowanie. Jego poziom jest związany z działaniami podjętymi w celu zachowania związku. Jeśli jesteśmy zaangażowani w związek z partnerem, będziemy poczyniali wszelkie starania by zachować jak najlepsze relacje z partnerem, a w razie kryzysu, szukali dialogu, który pomoże nam uporać się z problemem. Poziom zaangażowania jest konkludując równoznaczny z wysiłkiem i pracą jakie inwestujemy w nasz związek. Wzrasta z czasem i jest w znacznej mierze zależny od przyzwyczajenia do tego konkretnego partnera. Przyzwyczajenie jest tak silnym uczuciem, że można nawet nie potrafić wyobrazić sobie życia bez partnera, bez jego zwyczajów, które na pozór mogą wydawać się irytujące, można obawiać się braku akceptacji swoich wad przez innych potencjalnych partnerów, a które zostały już przyjęte przez obecnego partnera. Poziom zaangażowania może nigdy nie uzyskać punktu kulminacyjnego i stale, lecz wolniej już wzrastać, jego wzrost może jednak zostać dramatycznie zatrzymany, co jest równoznaczne z wycofaniem wszelkiego wkładu w związek w wyniku ujemnego bilansu zysków i strat.

Po omówieniu wszystkich trzech elementów miłości, przyszedł czas na przeanalizowanie wpływu ich poziomu na rozwój związku miłosnego. Dla przypomnienia, kolejnymi etapami związku są: zakochanie, romantyczne początki, związek kompletny, związek przyjacielski oraz związek pusty i jego konsekwencja, czyli rozpad.

Pierwszy etap- zakochanie, jest wynikiem jednoczesnego rozwoju wszystkich składników miłości, kiedy to odczuwamy nagły przypływ namiętności skierowanej ku konkretnej osobie, w niewytłumaczalny dla nas sposób obdarzamy ją uczuciem silnym i bezwarunkowym. Zakochanie jest mieszanką uczuć o dynamicznym charakterze, takich które wstępują w nas gdy znajdziemy się w pobliżu obiektu naszych westchnień, kiedy to ów obiekt lekkim skinieniem głowy, uśmiechem, zatrzymaniem spojrzenia o ułamek sekundy dłużej, w wypadku kobiet trzepotem rzęs, daje nam powód do sądzenia, iż obdarza nas jakimś zainteresowaniem, a my odczuwamy wówczas radość, podniecenie, łomotanie serca. Skoro tylko drogi tych dwojga spotkają się, oboje zapragną spędzać ze sobą czas, coraz częściej i coraz dłużej. Bardzo gwałtownie wzrastać będzie wówczas poziom namiętności, napędzającej cały mechanizm miłości. Więcej spotkań z partnerem, więcej chwil spędzonych w swoim towarzystwie, pragnienie maksymalnej bliskości, zaufania a co za tym idzie, intymności. I wciąż ich zbyt mało, chce się by to uczucie trwało i trwało, są to już romantyczne początki- kolejny etap rozwoju miłości , kiedy to kochankowie są razem i świata poza sobą nie widzą. Zagłębiają się w urokach wieczornych spacerów, kolacji przy świecach, kwiatów, kiedy to do szczęścia wystarczy im jedynie swoje towarzystwo. Wzrasta już coraz bardziej poziom intymności związanej z coraz większym uczuciem zaufania do ukochanego, partnerzy stają się wobec siebie coraz bardziej otwarci, a zatem i poziom zaangażowania w związek musi rosnąć, intymność bowiem, zwiększa zdolność i chęć do wkładania wysiłku w utrzymanie związku. Miłość narasta, ich związek staje się już czymś wyjątkowym, niepowtarzalnym, zaczynają swoje interesy uważać za wspólne i kierować się dobrem partnera...
Faza romantycznych „początków” jak sama nazwa wskazuje, musi jednak wreszcie przeminąć, a przemija nie bez powodów, których autor w książce ze względu na jej naturę nie umieścił, a ja wtrącę, by rangi miłości nie umniejszać, i by wskazać, że nie jest ona czymś ulotnym. Otóż badania psychologów i lekarzy, wykazały jak bardzo silne, euforyczne uczucia towarzyszące zakochaniu na dłuższą metę niekorzystnie wpływają na organizm ludzki. Gwałtowne zwiększanie się poziomu „hormonów szczęścia” – endorfin, a w szczególności serotoniny, owszem jest czynnikiem motywującym do działania, nie tylko w sferze miłosnej, ale i zawodowej, a także we wszystkich przejawach życia społecznego, jednak zbyt długi niczym niezmącony błogostan, doprowadza do zmęczenia i przeciążenia organizmu, bowiem rozregulowuje nasz naturalny dobowy cykl. By zatem organizm nie uległ wyczerpaniu, musiał wytworzyć mechanizm obronny... I tak etap zauroczenia partnerem mija, by utrzymać związek niezbędny jest wówczas odpowiedni poziom zaangażowania ze strony obojga, by przekształcić związek w stałą relację, na ogół w fazie tej następuje zawarcie małżeństwa. Po jakimś czasie intensywność namiętności zaczyna szybko spadać, intymność osiąga swój punkt kulminacyjny, jednak jeśli zaangażowanie okaże się wystarczająco silne, wówczas związek przetrwa i przekształci się w związek przyjacielski. Przyjaźń jest niezbędna w prawidłowych relacjach między partnerami i jej zaistnienie zależy do tego tylko i wyłącznie od nich, jeśli tylko wykażą się chęcią utrzymania zaufania i wzajemnego przywiązania, związek jest w stanie przetrwać największy kryzys. Muszą jednak oboje tego chcieć, liczy się tu przede wszystkim poziom zaangażowania. Jeśli nie uda się zbudować trwałej i silnej więzi między kochankami, wówczas miłość zanika, spada poziom intymności, namiętność już nie istnieje, jeśli do tego partnerzy przestaną „inwestować”, czyli przestaną się angażować w związek, siłą rzeczy ulegnie on rozpadowi. Nie jest to jednak nieunikniony scenariusz, miłość może kwitnąć do końca życia, na chwilę tylko czasem przechodząc w stan niewinnego uśpienia, by potem, przy okazji kryzysu dać motywację do walki o partnera, by tak jednak było, należy wkładać wysiłek w rozwój wymienionych trzech elementów miłości.

[1] Por. B. Wojciszke, Psychologia miłości, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2006, cyt. str.8

niedziela, 11 maja 2008