piątek, 16 maja 2008

Teoria rozwoju etapów miłości według B. Wojciszke



Zagadnienie miłości od niepamiętnych czasów frapuje ludzkość, a frapuje tym bardziej, im bardziej uświadamiamy sobie jej złożoność i skomplikowany charakter, a co za tym idzie jej niezrozumiałość. W związku z tym, że obecna jest w życiu każdego z nas, jej temat podejmowany jest tak często jak i chętnie przez pisarzy, poetów, artystów, psychologów, a nawet naukowców. Nie potrzeba żadnych kompetencji do rozważań nad zjawiskiem miłości, po krótkim zastanowieniu sami odkrywamy, że miłość ma wiele rodzajów, może być miłością do rodziców, do dziecka, do przyjaciela itp. Każda inna, każda inny wpływ wywiera na nasze życie, w zależności od tego jaki przybiera kształt i według jakiego schematu (jeśli w ogóle można mówić o jakimkolwiek schemacie w ujęciu miłości) się rozwija. W pracy tej jednak poruszony będzie temat konkretnego rodzaju miłości, mianowicie, miłości partnerskiej, bowiem taka właśnie miłość jest istotnym fundamentem związku, który w zależności od jej rozwoju zostaje zerwany bądź scementowany na ślubnym kobiercu. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku sprawa jest zawiła, to bowiem jak potoczą się losy dwojga partnerów jest naturalną konsekwencją ewolucji uczucia miłości jakim obdarzają się nawzajem.

Trudny temat miłości w związku partnerskim poruszył Bogdan Wojciszke, profesor psychologii, w książce pt. „Psychologia miłości”. Przemianę tego uczucia oparł na rozwoju trzech składników miłości, których rozróżnienie zaczerpnął od Roberta J. Sternberga. Według niego na miłość składa się intymność, namiętność oraz zaangażowanie. Dynamika owych części składowych jest dla każdego związku kwestią indywidualną, można jednak badając naturę miłości określić prawdopodobny schemat wzrostu i spadku poziomu intymności, namiętności i zaangażowania w kolejnych etapach trwania związku. I tak w zależności od aktualnego stopnia nasycenia związku wymienionymi elementami, wyróżnia Wojciszke dalej etapy rozwoju związku miłosnego, a są to kolejno: zakochanie, związek kompletny, związek przyjacielski, związek pusty.
Dlaczego te trzy składniki są tak bardzo ważne w utrzymaniu związku? Dlaczego od poziomu ich nasilenia zależy kształt relacji partnerskich i rozwój związku miłosnego? Poszukując odpowiedzi na te pytania przedstawmy pokrótce charakterystykę i naturę każdego z nich, następnie odnieśmy je do etapów rozwoju związku miłosnego wymienionych przez Wojciszke.

Pierwszym składnikiem niech będzie intymność. Jej poziom wyznacza stopień przywiązania i bliskości partnerów. „Badania Sternberga wykazują, że na tak pojmowaną intymność składają się: pragnienie dbania o dobro partnera, wzajemne zrozumienie, dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia, uważanie partnera za ważny element własnego życia”.[1] W rozwoju intymności istotną rolę odgrywają przede wszystkim pozytywne uczucia towarzyszące związkowi, jej poziom wzrasta powoli z czasem i możemy śmiało powiedzieć, że wynika w dużej mierze z umiejętności komunikowania się, a co za tym idzie wzajemnego zrozumienia. Im dłużej kogoś znamy, tym bliższe stają się dla nas jego problemy, i tym bardziej jesteśmy skłonni do zrozumienia i pomocy, a także do wyjawiania swoich intymnych sekretów i rozmów na trudne tematy. Poziom intymności jak już napisałam wzrasta powoli, dodam, że jeszcze wolniej opada. Opada, co jest spowodowane faktem, że z czasem odczuwamy mniejszą radość z wyjawiania intymnych tajemnic a co za tym idzie mniejszą ku temu potrzebę, powoli jednak, gdyż to partner ciągle pozostaje tą osoba, której możemy się zwierzyć w najgłębszej potrzebie.

Kolejną wymienioną przez Wojciszke częścią składową miłości jest namiętność. Towarzyszące jej emocje i ich nasilenie wyznaczają poziom namiętności. Jest ona wywoływana przez takie uczucia jak pożądanie, radość, podniecenie, ale też przez zazdrość, tęsknotę itp. Wszystkie jednak z wymienionych, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, wywołują bardzo silną chęć fizycznej bliskości z partnerem. Wzrost i spadek poziomu namiętności jest niezwykle dynamiczny. Jest to czynnik samonapędzający się, im częstsze kontakty z partnerem tym jeszcze większa potrzeba zwiększenia ich częstotliwości, tym większe uczucie osamotnienia, tęsknoty i braku pod jego nieobecność. Jednak namiętność z czasem przycicha, kiedy to do związku wkrada się rutyna, brak porywów serca, stagnacja. Wiąże się to z nagłym spadkiem poziomu namiętności.

Trzeci, ostatni składnik miłości to zaangażowanie. Jego poziom jest związany z działaniami podjętymi w celu zachowania związku. Jeśli jesteśmy zaangażowani w związek z partnerem, będziemy poczyniali wszelkie starania by zachować jak najlepsze relacje z partnerem, a w razie kryzysu, szukali dialogu, który pomoże nam uporać się z problemem. Poziom zaangażowania jest konkludując równoznaczny z wysiłkiem i pracą jakie inwestujemy w nasz związek. Wzrasta z czasem i jest w znacznej mierze zależny od przyzwyczajenia do tego konkretnego partnera. Przyzwyczajenie jest tak silnym uczuciem, że można nawet nie potrafić wyobrazić sobie życia bez partnera, bez jego zwyczajów, które na pozór mogą wydawać się irytujące, można obawiać się braku akceptacji swoich wad przez innych potencjalnych partnerów, a które zostały już przyjęte przez obecnego partnera. Poziom zaangażowania może nigdy nie uzyskać punktu kulminacyjnego i stale, lecz wolniej już wzrastać, jego wzrost może jednak zostać dramatycznie zatrzymany, co jest równoznaczne z wycofaniem wszelkiego wkładu w związek w wyniku ujemnego bilansu zysków i strat.

Po omówieniu wszystkich trzech elementów miłości, przyszedł czas na przeanalizowanie wpływu ich poziomu na rozwój związku miłosnego. Dla przypomnienia, kolejnymi etapami związku są: zakochanie, romantyczne początki, związek kompletny, związek przyjacielski oraz związek pusty i jego konsekwencja, czyli rozpad.

Pierwszy etap- zakochanie, jest wynikiem jednoczesnego rozwoju wszystkich składników miłości, kiedy to odczuwamy nagły przypływ namiętności skierowanej ku konkretnej osobie, w niewytłumaczalny dla nas sposób obdarzamy ją uczuciem silnym i bezwarunkowym. Zakochanie jest mieszanką uczuć o dynamicznym charakterze, takich które wstępują w nas gdy znajdziemy się w pobliżu obiektu naszych westchnień, kiedy to ów obiekt lekkim skinieniem głowy, uśmiechem, zatrzymaniem spojrzenia o ułamek sekundy dłużej, w wypadku kobiet trzepotem rzęs, daje nam powód do sądzenia, iż obdarza nas jakimś zainteresowaniem, a my odczuwamy wówczas radość, podniecenie, łomotanie serca. Skoro tylko drogi tych dwojga spotkają się, oboje zapragną spędzać ze sobą czas, coraz częściej i coraz dłużej. Bardzo gwałtownie wzrastać będzie wówczas poziom namiętności, napędzającej cały mechanizm miłości. Więcej spotkań z partnerem, więcej chwil spędzonych w swoim towarzystwie, pragnienie maksymalnej bliskości, zaufania a co za tym idzie, intymności. I wciąż ich zbyt mało, chce się by to uczucie trwało i trwało, są to już romantyczne początki- kolejny etap rozwoju miłości , kiedy to kochankowie są razem i świata poza sobą nie widzą. Zagłębiają się w urokach wieczornych spacerów, kolacji przy świecach, kwiatów, kiedy to do szczęścia wystarczy im jedynie swoje towarzystwo. Wzrasta już coraz bardziej poziom intymności związanej z coraz większym uczuciem zaufania do ukochanego, partnerzy stają się wobec siebie coraz bardziej otwarci, a zatem i poziom zaangażowania w związek musi rosnąć, intymność bowiem, zwiększa zdolność i chęć do wkładania wysiłku w utrzymanie związku. Miłość narasta, ich związek staje się już czymś wyjątkowym, niepowtarzalnym, zaczynają swoje interesy uważać za wspólne i kierować się dobrem partnera...
Faza romantycznych „początków” jak sama nazwa wskazuje, musi jednak wreszcie przeminąć, a przemija nie bez powodów, których autor w książce ze względu na jej naturę nie umieścił, a ja wtrącę, by rangi miłości nie umniejszać, i by wskazać, że nie jest ona czymś ulotnym. Otóż badania psychologów i lekarzy, wykazały jak bardzo silne, euforyczne uczucia towarzyszące zakochaniu na dłuższą metę niekorzystnie wpływają na organizm ludzki. Gwałtowne zwiększanie się poziomu „hormonów szczęścia” – endorfin, a w szczególności serotoniny, owszem jest czynnikiem motywującym do działania, nie tylko w sferze miłosnej, ale i zawodowej, a także we wszystkich przejawach życia społecznego, jednak zbyt długi niczym niezmącony błogostan, doprowadza do zmęczenia i przeciążenia organizmu, bowiem rozregulowuje nasz naturalny dobowy cykl. By zatem organizm nie uległ wyczerpaniu, musiał wytworzyć mechanizm obronny... I tak etap zauroczenia partnerem mija, by utrzymać związek niezbędny jest wówczas odpowiedni poziom zaangażowania ze strony obojga, by przekształcić związek w stałą relację, na ogół w fazie tej następuje zawarcie małżeństwa. Po jakimś czasie intensywność namiętności zaczyna szybko spadać, intymność osiąga swój punkt kulminacyjny, jednak jeśli zaangażowanie okaże się wystarczająco silne, wówczas związek przetrwa i przekształci się w związek przyjacielski. Przyjaźń jest niezbędna w prawidłowych relacjach między partnerami i jej zaistnienie zależy do tego tylko i wyłącznie od nich, jeśli tylko wykażą się chęcią utrzymania zaufania i wzajemnego przywiązania, związek jest w stanie przetrwać największy kryzys. Muszą jednak oboje tego chcieć, liczy się tu przede wszystkim poziom zaangażowania. Jeśli nie uda się zbudować trwałej i silnej więzi między kochankami, wówczas miłość zanika, spada poziom intymności, namiętność już nie istnieje, jeśli do tego partnerzy przestaną „inwestować”, czyli przestaną się angażować w związek, siłą rzeczy ulegnie on rozpadowi. Nie jest to jednak nieunikniony scenariusz, miłość może kwitnąć do końca życia, na chwilę tylko czasem przechodząc w stan niewinnego uśpienia, by potem, przy okazji kryzysu dać motywację do walki o partnera, by tak jednak było, należy wkładać wysiłek w rozwój wymienionych trzech elementów miłości.

[1] Por. B. Wojciszke, Psychologia miłości, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2006, cyt. str.8

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

moim zdaniem ten kto wymyślił miłośc nie dopracował swojego projektu,bo strasznie dużo sił się traci na tej miłości:P

Anonimowy pisze...

to masz racje nawet słuszny komentarz :)

Anonimowy pisze...

Według teorii związków, podobno każdy związek zmierza do rozpadu?!

aNa pisze...

Niekoniecznie musi się rozpaść, przecież wiele się nie rozpada, tu chodzi o przemiany miłości w czasie trwania związku. Po 20 latach, a nawet po 5 nie jest już taka jak na początku i aby utrzymać związek trzeba pracować nad tym, żeby między partnerami rozwijała się przyjaźń, zaufanie... nie będzie już romantycznie, ale chociaż bedzie przyjemnie i bezpiecznie ;]

Anonimowy pisze...

wszystko zmierza do rozpadu tak czy siak,rodzisz się i umierasz sam

blogger pisze...

Dr Аgbazara-świetny człowiek, ten lekarz pomoże mi odzyskać mojego kochanka Jenny Williams, który zerwał ze mną 2 lata temu z jego potężnym zaklęciem, i dzisiaj wróciła do mnie, więc jeśli potrzebujesz pomocy, skontaktuj się z nim przez e-mail: ( agbazara@gmail.com ) lub zadzwoń / WhatsApp +2348104102662. I rozwiąż swój problem jak ja.