niedziela, 30 marca 2008

wtorek, 25 marca 2008

Coś jakby refleksja na temat tekstu pani prof. Matulki

Będzie to kolejny tekst, który jako, że jest czymkolwiek co napisałam, wrzucam, dla stworzenia pozorów mniejszej lub większej systematyczności. Jest to niby-refleksja, ale własnych przemyśleń to tu niewiele.
Zofia Matulka w swym tekście „Wychowanie do wolności jako podstawowy problem pedagogiczny” wskazuje na wysoką rangę jaką ma wolność w życiu człowieka. Z tego względu Matulka podkreśla, jak ważny jest sam proces kształtowania się rozumienia wolności na przestrzeni rozwoju psychicznego człowieka. Rolą wychowawców jest nakierowanie wychowanków na właściwą drogę, tak, by rozwijając swoje rozumienie świata, rozwijali jednocześnie rozumienie podstawowych zasad moralnych, które owocuje co najmniej „poprawnymi” relacjami miedzy innymi ludźmi.
I tak zalążek procesu wychowywania do wolności zaczyna się rozwijać już od najmłodszych lat człowieka, kiedy to dziecko jest najbardziej podatne na wpływ osób znajdujących się w jego bezpośrednim otoczeniu. To rodzina, a przede wszystkim rodzaj relacji występujących między jej poszczególnymi członkami, ma decydujący wpływ na przyszły rozwój małego człowieka. To jak będzie odnosił się do rówieśników, jaką pozycję społeczną będzie chciał osiągnąć, jakie będzie jego postrzeganie świata i siebie samego, jest rezultatem wkładu rodziców w wychowanie.
Człowiek, nie rodzi się ze świadomością czym jest dobro i zło, musi się tego dowiedzieć od dorosłych, jednak nie jest w stanie od razu pojąć właściwego sensu tych wartości, dlatego właśnie proces wychowania do wolności jest długotrwały. W związku z tym, że młody człowiek potrzebuje czasu na wykształcenie zdolności podejmowania właściwych decyzji, jest pozbawiony całkowitej wolności, czyli pozostaje pod opieką i nadzorem wychowawców, aż do osiągnięcia prawnej dorosłości, określanej w Polsce na wiek od 18 lat. Jest to umowny wiek, wiadomo, że proces psychicznego rozwoju jest zależny od wielu czynników środowiskowych i społecznych. Jest to czas, kiedy człowiek staje przed trudną decyzją, musi zadecydować co dalej zrobić z własnym życiem, jest to wybór kluczowy dla jego przyszłości. Może się dalej uczyć, skończyć dwa kierunki studiów, a droga do kariery stanie dla niego otworem, może także podjąć od razu jakąś pracę. Ale decyzja ta, wcale nie bywa łatwa, a to dlatego, że pragnienia i ambicje zderzają się z rzeczywistością i szybko okazuje się czy decyzja była dobra czy zła. Człowiek który po ukończeniu szkoły średniej wybiera dalsze kształcenie, może być pewien, że przy kolejnym wyborze, przed jakim stanie po ukończeniu studiów, będzie miał o wiele więcej możliwości, o wiele lepsze perspektywy, niż rówieśnik, który wybrał pracę. Obie postacie, są już wolnymi jednostkami, które powinny respektować prawo i ponosić konsekwencje swoich decyzji.
Człowiek wolny to taki, który decyduje rozumnie, postępuje odpowiedzialnie, zgodnie z zasadami moralnymi, taki który postępuje zgodnie ze swoim sumieniem, a jednocześnie tak, jak postąpić powinien. Ważne jest tu prawidłowe rozumienie wartości, które jest wpajane dziecku od najmłodszych lat przez osoby, z którymi styka się dorastając, a więc przez rodziców, wychowawców, osoby duchowne. Właśnie dlatego Matulka określa wychowanie do wolności jako podstawowy problem pedagogiczny, bo to co uda się przekazać młodemu człowiekowi w procesie wychowania, zadecyduje o jego przyszłości, droga jaką obierze będzie zależeć od wyznawanej hierarchii wartości.
I tak prawdziwie zasadnym jest powiedzenie: „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”, bowiem umysł ludzki jest wysoce plastyczną substancją, nieustannie modelowaną i odkształcaną, a im lepszą osiągnie postać na początku, tym łatwiejsze będzie nadanie jej ostatecznego kształtu.

czwartek, 20 marca 2008

Jules Verne "Michał Strogow- kurier carski"

"Michał Strogow- kurier carski" to historyczna powieść przygodowa Julesa Vern'a, osadzona w realiach XIX-sto wiecznej Rosji. Autor (skądinąd pisarz francuski ;] ) snuje opowieść o dzielnym bohaterze Michale Strogowie, Rosjaninie w służbie cara, dowódcy- trzeba dodać, kurierów carskich. Zostaje on pewnego dnia wezwany przed oblicze Ojca (bo tak właśnie w owym czasie zwano cara), który powierza mu misję przekazania swemu bratu, znajdującemu się w patowej sytuacji ( a wcale nie powiem czemu :) ), wiadomości, której to nie można przekazać telegraficznie, w wyniku komplikacji spowodowanych najazdem tatarskim.
I tak oto nasz dzielny Michał, by spełnić swój... zawodowy, który na całe szczęście jest również patriotycznym obowiązkiem, udaje się incognito przez objętą wojną Syberię. Niczym współczesny James Bond, napotyka na swojej drodze złych ludzi i piekną kobietę. Przyjmujemy oczywiście, że nie dziwi nas wątek romansu 36-letniego meżczyzny z 17 - letnią dziewczyną, który nawiasem mówiąc oddaje zapewne erotyczne fantazje autora powieści. Mniejsza jednak o to. Strogow przemierzając więc w asyście pięknego dziewczęcia imieniem Nadia, niebezpieczne regiony, podąża niewzruszenie ku celowi swej podróży, ku Irkuckowi- syberyjskiej stolicy, w której znajduje się pałac carskiego brata. Nie trzeba dodawać, że jak prawdziwy bohater, natyka się w czasie swej wędrówki na przeróżnego rodzaju komplikacje, niejednokrotnie stając w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, jeszcze częściej znajdujac się w grożących ujawnieniu jego skrzętnie ukrywanej tożsamości sytuacjach. To jednak nie zraża naszego mężnego Michała, przyjmującego na swe barki, bez słowa skargi wszelkie tarapaty, zgotowane przez autora powieści, który to w pogoń za carskim kurierem puszcza Ogarewa- zdrajcę, stającego na czele oddziałów tatarskich, pchanego żądzą zemsty na carskim bracie.
Nie chcąc ujawniać zbyt wielu szczegółów książki, dodam jeszcze tylko że Ogarew, dowiadując się o misji Michała, knuje intrygę, której to celem ma być dostanie się do pałacu w Irkucku pod nazwiskiem Michała Strogowa, co oczywiście jest jednoznaczne z "dopadnięciem" Strogowa, gdzieś po drodze i zamordowaniu go cichaczem, zanim ten powiadomi księcia o planach Tatarów.
Obok wyimaginowanych śmierci, nie tak śmiertelnych jak to by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać, porwań, postrzałów i ozdrowień w niewyjaśnionych okolicznościach, jest w tym wszystkim jednak i wątek komediowy, a to za sprawą mniej lub bardziej rozgarniętych, rywalizujących ze sobą korespondentów dzienników angielskiego "Daily Telegraph" i pewnego francuskiego, którego nazwa pozostaje w głebokiej tajemnicy. Obaj dziennikarze, znajdują się to "tu" to "tam", naogół zaś "tam" i to dziwnym trafem tam gdzie i nasz bohater. Nie wnoszą jednak do powieści niczego oprócz kilku obiektywnych komentarzy o sytuacji ogarniętej wojną Rosji.
Podsumowując książkę juz całościowo, muszę przyznać, że pomysł był dość ciekawy, fabuła jednak w efekcie wyszła mało wartka, a Verne aż nazbyt postrał się o happy end, zadziwiający i zaskakujący niemalże w każdym calu. Powieśc jednak czyta się szybko, jest opisana lekkim językiem, i bądź co bądź daje w miarę rzetelny obraz o sytuacji XIX wiecznej Rosji, by wierzyć słowom Pana Łukasza, który bardziej się na historii zna niż ja :) Do tego mimo, że moja lekka recenzja może wyglądać na negatywną, to jednak przyznam się, że książkę przeczytałam w weekend, a Łukasz od perypetii Strogowa i ciążącej nad nim zdradzieckiej ręki Ogarewa odrywał mnie prawie siłą. Myślę, więc, że powieść jest godna polecenia, film podobno też, ale to już według mojej mamy, ja nie miałam przyjemności oglądać.