"Michał Strogow- kurier carski" to historyczna powieść przygodowa Julesa Vern'a, osadzona w realiach XIX-sto wiecznej Rosji. Autor (skądinąd pisarz francuski ;] ) snuje opowieść o dzielnym bohaterze Michale Strogowie, Rosjaninie w służbie cara, dowódcy- trzeba dodać, kurierów carskich. Zostaje on pewnego dnia wezwany przed oblicze Ojca (bo tak właśnie w owym czasie zwano cara), który powierza mu misję przekazania swemu bratu, znajdującemu się w patowej sytuacji ( a wcale nie powiem czemu :) ), wiadomości, której to nie można przekazać telegraficznie, w wyniku komplikacji spowodowanych najazdem tatarskim.
I tak oto nasz dzielny Michał, by spełnić swój... zawodowy, który na całe szczęście jest również patriotycznym obowiązkiem, udaje się incognito przez objętą wojną Syberię. Niczym współczesny James Bond, napotyka na swojej drodze złych ludzi i piekną kobietę. Przyjmujemy oczywiście, że nie dziwi nas wątek romansu 36-letniego meżczyzny z 17 - letnią dziewczyną, który nawiasem mówiąc oddaje zapewne erotyczne fantazje autora powieści. Mniejsza jednak o to. Strogow przemierzając więc w asyście pięknego dziewczęcia imieniem Nadia, niebezpieczne regiony, podąża niewzruszenie ku celowi swej podróży, ku Irkuckowi- syberyjskiej stolicy, w której znajduje się pałac carskiego brata. Nie trzeba dodawać, że jak prawdziwy bohater, natyka się w czasie swej wędrówki na przeróżnego rodzaju komplikacje, niejednokrotnie stając w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, jeszcze częściej znajdujac się w grożących ujawnieniu jego skrzętnie ukrywanej tożsamości sytuacjach. To jednak nie zraża naszego mężnego Michała, przyjmującego na swe barki, bez słowa skargi wszelkie tarapaty, zgotowane przez autora powieści, który to w pogoń za carskim kurierem puszcza Ogarewa- zdrajcę, stającego na czele oddziałów tatarskich, pchanego żądzą zemsty na carskim bracie.
Nie chcąc ujawniać zbyt wielu szczegółów książki, dodam jeszcze tylko że Ogarew, dowiadując się o misji Michała, knuje intrygę, której to celem ma być dostanie się do pałacu w Irkucku pod nazwiskiem Michała Strogowa, co oczywiście jest jednoznaczne z "dopadnięciem" Strogowa, gdzieś po drodze i zamordowaniu go cichaczem, zanim ten powiadomi księcia o planach Tatarów.
Obok wyimaginowanych śmierci, nie tak śmiertelnych jak to by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać, porwań, postrzałów i ozdrowień w niewyjaśnionych okolicznościach, jest w tym wszystkim jednak i wątek komediowy, a to za sprawą mniej lub bardziej rozgarniętych, rywalizujących ze sobą korespondentów dzienników angielskiego "Daily Telegraph" i pewnego francuskiego, którego nazwa pozostaje w głebokiej tajemnicy. Obaj dziennikarze, znajdują się to "tu" to "tam", naogół zaś "tam" i to dziwnym trafem tam gdzie i nasz bohater. Nie wnoszą jednak do powieści niczego oprócz kilku obiektywnych komentarzy o sytuacji ogarniętej wojną Rosji.
Podsumowując książkę juz całościowo, muszę przyznać, że pomysł był dość ciekawy, fabuła jednak w efekcie wyszła mało wartka, a Verne aż nazbyt postrał się o happy end, zadziwiający i zaskakujący niemalże w każdym calu. Powieśc jednak czyta się szybko, jest opisana lekkim językiem, i bądź co bądź daje w miarę rzetelny obraz o sytuacji XIX wiecznej Rosji, by wierzyć słowom Pana Łukasza, który bardziej się na historii zna niż ja :) Do tego mimo, że moja lekka recenzja może wyglądać na negatywną, to jednak przyznam się, że książkę przeczytałam w weekend, a Łukasz od perypetii Strogowa i ciążącej nad nim zdradzieckiej ręki Ogarewa odrywał mnie prawie siłą. Myślę, więc, że powieść jest godna polecenia, film podobno też, ale to już według mojej mamy, ja nie miałam przyjemności oglądać.
3 komentarze:
Potwierdzić mogę, że odrywałem niemal siłą. W sumie dlatego, że romantyczki mają taką cechę. Bardzo chcą dowiedzieć się jak kończy sie książka czy aby na pewno zczęśliwie. No i tu jest problem bo przypominam sobie reakcję Ani "co?! Ojej" hehehehe no tak dziwnie się książka skończyła.
Ale ja widzę, że recenzja to bardzo profesjonalna i spory wkład pracy ja to sobie to tak lekko potraktowałem, ale jednak autoreczka zdecydowała się wykazać profesjonalizmem w każdym elemencie.
http://www.youtube.com/watch?v=TnnZk60MegQ&feature=user
Hej,
Niedawno przeczytałam tę powieść (a i film widziałam przed wielu laty), ale mnie nie porwała. Choć czytało się przyjemnie, to końcowy happy end był z góry do przewidzenia, a postacie schematyczne, czarno-białe.
Ale ja już chyba dawno wyrosłam z Verne'a, którego w młodszym wieku czytywałam namiętnie.
Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz